JELENIA GÓRA - SOBIESZÓW ¤ Średniowieczny zamek książęcy Chojnik ¤
Zdjęcia
"Kiedy zbieraliśmy dziko rosnące maliny na rujnach, przyszło nam na myśl, że był on o około 200 lat starszy od odkrycia Ameryki. Zastanawialiśmy się nad biegiem czasu, który w ciągu 5 wieków zamienił ośrodek życia społecznego w dziką opuszczoną ruinę, podczas gdy w naszym kraju zmienił pustkę na kwitnące miasta.
Ruiny starego zamku, widok tak częsty w tej części świata, zawsze przywodzi mi na myśl te refleksje, ponieważ kontrast wzmaga nasze poczucie bezpieczeństwa z pomyślnego stanu naszeg kraju"
John Quincy Adams, późniejszy prezydent USA, oglądający zamek w 1800 r. (za "Listy o Śląsku")
Ocena
Jeśli odwiedziłeś(aś) już ten zamek/dwór obronny, oceń go!
amek Chojnik położony jest w pięknej okolicy na wysokiej skalistej górze (627 m). W lecie od strony Sobieszowa tylko wieża i kawałek muru są widoczne z dołu, resztę zakrywają drzewa, warto jednak zobaczyć, jak pieknie prezentuje się od strony zachodniej i południowej np. z drogi na Jakuszyce. Zamek ma bardzo nieregularną budowę, był bowiem stopniowo rozbudowywany,
Atrakcja turystyczna
Chojnik jest chyba pierwszym zamkiem, który stał się celem
odwiedzin turystów. Już od II poł. XVII wieku był bowiem głównym miejscem wędrówek kuracjuszy z pobliskich Cieplic. A wszystko dlatego iż hrabia Schaffgotsch, po odzyskaniu warowni w 1648 r. nie zamierzał już zamieszkiwać jej na stałe. Pożar w 1675 r. sprawił, że ruiny już w całości przeznaczono na cele turystyczne. Hrabia zatrudnił nawet słynnego śląskiego rytownika i szlifierza szkła Friedricha Wintera, aby regularnie przyjmował i oprowadzał zwiedzających. W zamku funkcjonowała też specjalna księga pamiątkowa, do której każdy mógł wpisywać swoje wrażenia z odwiedzin Chojnika. Nie brakowało w niej wpisów w postaci rysunków i wierszy.
tak że w XVII w. zajmował już kilkakrotnie razy większą powierzchnię niż pierwotna warownia z XIV w. Z tego też powodu ma kilka linii murów, które musiały otaczać każdy nowo dołączony do założenia zamkowego teren.
Ruiny są całkiem dobrze zachowane, a więc z łatwością dało sie odczytać funkcję poszczególnych części zamku. Jest to bardzo ładnie przedstawione na bilecie wstępu (aczkolwiek z małymi błędami w datowaniu) i oznaczone na murach. Widać, że właściciele obiektu nie traktują turystów jako uciążliwą i zbędną konieczność co można odczuć w niektórych innych zamkach.
Praktycznie cały obiekt jest udostępniony do zwiedzania, a przy wejściu wita para rycerska. Na dziedzińcu, gdzie stoi oryginalny pręgierz z XVI w., można postrzelać z kuszy, zrobić sobie zdjęcie w stroju rycerskim a także zakupić bity na miejscu denar Jagiełły.
Woda na zamku
Problemem mieszkańców Chojnika był brak wody. Bezskutecznie próbowano dowiercić się do jakiegoś źródła, zamek leżał za wysoko. Poradzono sobie z tym problemem w ten sposób, iż na zamku górnym i na dziedzińcu wykuto 3 duże zbiorniki gdzie magazynowano wodę deszczową.
Konieczne należy wejść na wysoką wieżę, bo mimo silnego wiatru widok z niej zapiera dech w piersiach. Położenie zamku na szczycie wzgórza sprawiło iż najmocniejsze fortyfikacje były potrzebne tylko od północy i zachodu. Tam też powstał nieco dziwaczny bastion oraz basteja w której mieści się schronisko turystyczne. Warto pamietać, iż Chojnik nigdy nie został zdobyty. Pozostaje tylko dodać, że będąc w okolicach Dolnego Śląska, tego zabytku bezwględnie nie można ominąć.
Symbol KPN
Zamek Chojnik widnieje na emblemacie Karkonoskiego Parku Narodowego. Po wizycie w Karkonoszach jestem pod wrażeniem fatalnej pracy, a właściwie warcholstwa tej postPRLowskiej organizacji. Szlaki są zamykane z powodu drobnego osunięcia gruntu i nikt nie usiłuje ich naprawiać, oznaczenie czasów przejścia na szlakach (np. ze Szrenicy) są całkowicie błędne - czasem trzeba doliczać ok. 30-40%.
Zdarza się, że w odległości kilkuset metrów podany jest ten sam czas dojścia do celu! Wydaje się że KPN profesjonalnie działa tylko w zakresie zdzieraniu haraczu z turystów (wjazd kolejką na Szrenicę udowodni to każdemu...)
Zamek od strony wjazdu. Drzeworyt z 1883, autor "A. Ł."
amek został wzniesiony przez księcia świdnicko-jaworskiewgo Bolka II Małego w połowie XIV wieku. Jego funkcją miała być ochrona nowo zdobytych terenów przy granicy z Czechami. Wcześniej bo już w XIII w. istniał tu drewniany dwór obronny zbudowany i wykorzystywany do celów myśliwskich prawdopodonnie przez Bolka I Surowego.
lata 1353-64 - w tych latach trwała budowa zamku zwanego wtedy Chojniastym, a po niemiecku Kynast. Zajmował on wtedy tylko najwyższą część wzgórza i składał się z wieży i budynku mieszkalnego otoczonych murem obwodowym
1364 r. - pierwsza wzmianka o zamku w dokumentach
1368 r. po śmierci Bolka II zamek przechodzi w ręce jego żony, księżnej Agnieszki (Agnes)
1381 r. - księżna przekazywała zamki swoim dworzaninom, Chojniastego przekazała przedstawicielowi rodu rycerskiego Schaffgotschów. Ufundował on kaplicę zamkową w wykuszu nad bramą wjazdową
pocz. XV w. - zamek obroniono przed najazdem husyckim. Po raz pierwszy został też rozbudowany
Pocztówka z widokiem z lotu ptaka
1469 r. - właścicielem zamku został chory umysłowo Hieronim Schaffgotsch. Ród ten zyskał wtedy złą sławę raubritterów czyli rycerzy-rozbójników napadających głównie na podążających do Czech kupców
1526 r. - Ulryk (Ulrich) Schaffgotsch rozpoczął znaczną rozbudowę zamku. Wtedy właśnie powstał stojący do dziś na dziedzińcu pręgierz, a także wieża głodowa, budynki gospodarcze i mieszkalne, sala sądowa, dziedziniec dolny
1560 r. - od strony gdzie najłatwiej można się było dostać do zamku czyli północy, postawiono dużą obronną basteje. Powiększono też części mieszkalne i gospodarcze a mury ozdobiono renesansową attyką
1643 r. - ówczesny właściciel zamku - Jan Ulryk (Hans Ulrich) Schaffgotsch II został oskarżony o zdradę przez cesarza Fryderyka II i stracony 2 lata później. Majątek Schaffgotchów skonfiskowano, zamkiem zarządzał generał Collerado, który ogołocił go z broni i cennych przedmiotów. Powędrowały one do cesarza
1645 r. - Szwedom nie udało sie zdobyć zamku bronionego przez wojska cesarskie
1648 r. - pod koniec wojny trzydziestoletniej Chojnik został pośpiesznie dodatkowo ufortyfikowany, powstał wtedy wieloboczny bastion i kolejna linia murów
1650 r. - z łaski cesarza, zamek powrócił do rodu Schaffgotschów
31.08.1675 - zamek spłonął od uderzenia pioruna, od tego czasu stał się ruiną
1822 r. - w warowni urządzono gospodę
poł. XIX w - stworzono istniejące do dzisiaj schronisko turystyczne
1964 r. - rozpoczęto gruntowny remont zamku
Wspomnienia Izabelli Czartoryskiej
Wizytę na Chojniku tak wspomina księżna Izabella Czartoryska z Puław (za "Dyliżansem po Śląsku. Dziennik podróży do Cieplic w roku 1816") "Widzieliśmy Chojnik, górę w pobliżu Cieplic. Aby się tam dostać, należy dojechać powozem do oberży we wsi u podnóża góry, gdzie czekają tragarze z lektykami. Byłyśmy cztery kobiety, wzięłyśmy więc tragarzy, mężczyźni zaś poszli z przewodnikami pieszo. Olbrzymie skały, porośnięte drzewami, których korzenie czepiają się niepożytych masywów lub wiją się wśród szczelin i mchu pokrywającego głazy, sprawiały wrażenie dziwaczne i zdumiewające zarazem. Na każdym zakręcie pojawiały się wspaniałe widoki i pejzaże z całym przepychem Natury. [...] Dobosz zaanonsował komendantowi nasze przybycie. Taki to zwyczaj. Pochodzi z czasów, kiedy to było potrzebą, i będzie prawdopodobnie trwał tak długo, jak długo nie zabraknie chętnych, którzy zechcą obejrzeć Chojnik."
Pocztówki z początku XX w. Po lewej widok zamku z 1650 r.
Legendy
ajsłynniejszą legendą związaną z Chojnikiem jest historia o pięknej Kunegundzie z bogatego rycerskiego rodu, mieszkającej na tymże zamku. Była to bardzo kapryśna i rozpuszczona panna. Do zamku przyjeżdżało wielu rycerzy starających sie o jej rękę. Kunegunda postawiła więc warunek, będzie żoną tego któremu uda się w pełnym rynsztunku objechać konno zamek dookoła. A był to niemalże niewykonalny wyczyn, z powodu stromych skał na których stała warownia. Jednak wielu rycerzy próbowało swych sił i wielu spadało w przepaść tracąc życie, a co przezorniejsi rezygnowali zawczasu. Tak mijały lata aż pewnego dnia w zamku pojawił się niemłody już rycerz, który od razu bardzo się spodobał Kunegundzie. Była nawet gotowa zrezygnować ze swojego warunku, ale rycerz (podobno z Krakowa) kazał siodłać konia i przystapił do próby. Kunegunda jak i cały dwór zamarli z przerażenia w oczekiwaniu na straszny koniec. Dumnie siedzący w siodle rycerz jednak nie spadł i wyszedł z próby zwycięsko. Wszyscy wiwatowali, rozległy się trąby a szczęsliwa Kungunda pobiegła rzucić się na szyje śmiałkowi. Ten jednakże odsunął ją i rzekł iż nie chce tak okrutnej panny, przez którą zginęło wielu odważnych ludzi, chciał tylko udowodnić co potrafi polski rycerstwo. Rycerz odjechał a zrozpaczona Kunegunda zrozumiała swoje złe postępowanie i po pewnym czasie nie wytrzymując wyrzutów sumienia wyskoczyła z wieży w przepaść. Inna wersja mówi iż Kunegunda skoczyła nie mogąc znieść upokorzenia jakiego doznała od dzielnego rycerza.
Pocztówki z początku XX w. obrazujące legendę o Kunegundzie
Inna legenda tyczy się Hansa Ulricha Schaffgotsch, kontynuatora możnych przedstawicieli tego ślaskiego rodu. Gruntownie wykształcony i zasłużony w wojaczce, gdy tylko mógł, wyprawiał wielkie uczty dla swych przyjaciół. Na jedną z nich zaproszony został również pastor z pobliskiego Podgórzyna, interesujący się astrologią.
W prezencie sporządził on dla pana na Chojniku horoskop, który nie był jednak zbyt optymistyczny.
Mówił on o śmierci przez zimne żalastwo. Schaffgotsch nie przejął się tym, bo nie wierzył w takie rzeczy i zadrwił z pastora prosząc, aby sporządził horoskop dla jagnięcia. Pastor początkowo odmawiał mówiąc że jego horoskopy sprawdzają się tylko na ludziach, ale wobec nalegań gości zgodził się i po dokonaniu jakichś wyliczeń na podstawie dnia urodzin zwierzęcia orzekł, iż zginie zjedzone przez wilka. Śmiechu nie było końca, ponieważ wiadomo było że jagnię miało jeszcze dziś zostać podane do stołu.
Gdy jednak służba spóżniała się z jego wniesieniem i Schaffgotsch zażądał wyjaśnień. Okazało się że faktycznie zostało pożarte przez wilka - stare zwierzę z lasu, chowane od małego przez służbę zamkową i traktowane jak pies. Teraz gospodarzowi przestało być do śmiechu, a przepowiednia sprawdziła się kilka lat później, gdy Hans Ulrich Schaffgotsch został ścięty w Ratyzbonie w wieku 40 lat, za rzekomą zdradę cesarza.
Wstęp
Płatny do zamku 3 zł (1.5 ulg.) i płatne wejście do Parku Narodowego (4 zł/2 zł ulg.). Wstęp w lecie codziennie między godz. 10 a 17, poza latem do 16, w poniedziałek zamknięty.
Położenie i dojazd
Zachodnia cześć woj. dolnośląskiego. Sobieszów jest południową dzielnicą Jeleniej Góry. Zobacz na mapie.
Dojazd PKS-em, PKP lub autobusem miejskim z Jeleniej Góry. Jeśli jedziemy pociągiem należy szukać odjazdu w kierunku Szklarskiej Poręby, autobus miejski jadący w pobliżu góry zamkowej to nr. 15, można też jechać nr 9.
Czas
Zamek położony jest dość wysoko. Wejść można kikoma szlakami, z których 2 idą od strony głównej drogi z przystankami. Czarnym, trudniejszym (ale po drodze są ładne skałki) idzie się ok. 45 min., czerwonym ok. 55 min. Nie wiemy gdzie położony jest dworzec PKP i ile zajmuje dojście z niego do zamku. Pobieżne oglądnięcie trwa ok. 45 min.
Kaczyńscy Izabela i Tomasz - Polska - najciekawsze zamki
Kajzer Leszek, Kołodziejski Stanisław, Salm Jan - Leksykon zamków w Polsce
Lamparska Joanna - Tajemnice zamki podziemia
Mazurska Teresa, Rachwalski Eugeniusz, Załęski Jerzy - Zamki Dolnego Śląska
Rogiński Ryszard - Zamki i twierdze w Polsce. Historia i legendy
Zdjęcia
Klikając w zdjęcie otrzymasz jego powiększenie w nowym oknie. Okno to można zamknąć kliknięciem w dowolny punkt powiększonego zdjęcia.
Zdjęcia wykonane: wiosną 2002 i latem 2006
Z lotu ptaka
Widok zamku i okolicy z satelity
Miniforum
Zapraszam do przesyłania swoich wypowiedzi i komentarzy odnośnie opisywanego zamku. Ukazują się one na stronie od razu po wpisaniu do formularza. Ostatnie wpisy
Re: miejsce cudowne ale.... Autor: Sir Galahad Data: 2011-06-28 19:07:58
Panie Tata przecież jest gdzie tam zjeść. Wiesz gdzie jest Chojnik? Jak jest położony? Wiesz jaka jest trudność szlaków? W Jeleniej Górze - Sobieszowie nie ma problemów z tym co piszesz. Można wyrzucić swoje śmieci po max godzinie spaceru (różne szlaki o różnym czasie dojścia). To jest teren Karkonoskie Parku Narodowego. Pewnie w ramach ułatwień tez bys sobie Krokusy pozrywał? Albo postraszył muflony? Ten zamek jest tak położony, że "ułatwienia" tego typu są w wielu przypadkach po prostu niemożliwe. Jak sobie wyobrażasz bezpieczne znoszenie z Czarnego Szlaku śmieci z koszy, gdzie jest umieścić w tych skałach? Byłeś tam kiedyś? To nie jest Zamek Królewski w Warszawie w centrum Starówki, tylko już góry, raubritterskie zamczysko w Karkonoszach, na skarpie skalnej, gdzie gazik jest powolutku w stanie dojechać jednym jedynym szlakiem, ale reszta szlaków to są bardzo bardzo trudne szlaki, gdzie czasem trzeba i się nawet wspinać. Swoje śmieci znosimy na dół. Można chyba w te dwie godziny z nimi wytrzymać? Oczywiście wypoczynek, nawet z malutkimi dziećmi tak! Ale wybacz wspinaczka na Chojnik to w tym wariancie konieczność zniesienia pampersa na równie, do Sobieszowa (to nie jest daleko, tylko bardzo szybko na lszaku są skały i stromizna, tam nie ma możliwości opróżniania tych koszy na szlaku, a to jest park narodowy i nie można zostawiać tam śmieci na litość boską). Faktycznie kwestia pampersa jeśli dla kogoś jest istotniejsza niż wrażenia, to w tej samej okolicy jest mnóstwo odpowiedniejszych dla niego szlaków, tras i atrakcji turystycznych.
mam pytanko Autor: ewa Data: 2011-04-08 14:07:53
Autor serwisu napisał,że pręgierz powstał w 1526r.,ale będąc w chojniku w sierpniu ub.roku z tablicy informacyjnej wyczytałam,że pochodzi on z 1410.Zapamiętałam szczególnie tę datę z wiadomych powodów.Z gory dziękuję za info.
szłam czarnym szlakiem na zamek! Autor: Bella Data: 2010-12-16 19:55:17
cudownie..mchy..skały drzewa.stromo..bardzo..ale dałam radę..wspinałam się.!
Koło chojnika stoi pręgierz..to przy nim biczowano ludzi za karę. To również zabytek.
w środku ładnie, są kręte schody..a widok z wierzy chojnika bezcenny!!